Saksonia Szwajcarska
Saksonia jest to kraj związkowy w Niemczech graniczący z Polską i Czechami. Stolicą jest Drezno. Okolice Saksonii, a dokładnie góry połabskie nazywane są Saską Szwajcarią lub Saksonią Szwajcarską. Autorem nazwy Saksonia Szwajcarska jest szwajcarski malarz Adrian Zingg.
Nasz weekednowy wypad rowerowy w Saksonii Szwajcarskiej rozpoczęliśmy tuż po pracy w piątek. Wyjazd spod Warszawy po godzinie 16. Nawigacja pokazywała nam, że dojedziemy około 22 na pole namiotowe.
Nocleg wybraliśmy nieopodal miejscowości Königstein/ Sächsische. Blisko punktów zaplanowanych na dzień pierwszy naszego wypadu weekendowego, ale i samo miejsce nas pokusiło. Jego lokalizacja była nad samą rzeką Łabą. Campingplatz am Treidlerweg
Na miejsce dojechaliśmy 22.30. Jak podejrzewaliśmy, nikogo nie było już na recepcji. Po ostatnich doświadczeniach w Estonii liczyliśmy się z tym.
Na szczęście na polu namiotowym było jeszcze gwarno i jak to bywa na polach namiotowych, ludzie służą radą i pomocą.
Tak też było i tym razem, od razu podeszła do nas pani, która wypoczywała tam ze swoją rodziną przy piątkowym piwku. Poinformowała nas, że recepcja czynna jest od 8 do 20, ale możemy zaparkować na parkingu i rozbić namiot. Wskazała właśnie miejsce nieopodal rzeki Łaby, a rano mamy udać się do recepcji, aby zgłosić swój pobyt. Co prawda nie mieliśmy na razie dostępu do toalety, ale szybko zasnęliśmy po podróży.
Rano był zacny plan zdobycia twierdzy Königstein rowerem i kolejnych atrakcji, ale o tym później. Wróćmy do pola namiotowego.
Po przebudzeniu udaliśmy się na recepcję, obsługa rozmawiała pół po angielsku pół po niemiecku. Wypełniliśmy kartę meldunkową, dostaliśmy kartę do toalet i prysznica oraz mapkę okolicy. Trzeba było uiścić kaucję za prysznic w wysokości 15€. Zapłata za cały pobyt (dwie noce) miała nastąpić przy wymeldowaniu.
Na recepcji, można kupić piwko, lokalne winko i trochę pamiątek.
Aby skorzystać z toalety i prysznica, trzeba było umieścić kartę w czytniku. Prysznic to koszt 0,6€ za 3 minuty, czyli jeden kredyt. Jeśli zakręcasz wodę, to sekundy nie lecą.
Jeśli chodzi o warunki, było bardzo czysto schludnie i świeżo. Codziennie rano była pani sprzątająca i uzupełniająca zapasy papieru toaletowego. Były też kabiny dla rodzin, wtedy zarówno tata, jak i mama z dziećmi mogą brać jedną kąpiel- oszczędność wody super!
Elektryczność na polu namiotowym była dodatkowo płatna, były do tego specjalne automaty coś na zasadzie parkometrów. Wrzucasz kasę i wybierasz numer wtyczki. Nie korzystaliśmy, mieliśmy swój zapas baterii jeszcze z Polski.
Jedyny mały minus może za to, że nie można było postawić auta przy namiocie, na dłuższy pobyt mogłoby być trochę uciążliwe. Dla nas przy dwóch nocach nie stanowiło to problemu.
Za cały pobyt na polu namiotowym zapłaciliśmy 47€ i otrzymaliśmy jeszcze zwrot części kaucji za prysznic 5€.
Plan na pierwszy dzień weekendu u naszych Niemieckich sąsiadów.
-Miasteczko Königstein/ Sächsische Schweiz
-Twierdza Königstein
-Miasteczko Rathen
-Góry Połabskie
-Most Bastei Basteigebiet
-Kleine Bastei
-Miasteczko Bad Schandau
-Kirnitzschtalbahn Zabytkowy tramwaj w Bad Schandau
Miasteczko Königstein/ Sächsische Schweiz
Wycieczkę rowerową zaczynamy od miejscowości Königstein/ Sächsische.
Z pola namiotowego ruszamy ścieżką rowerową wzdłuż rzeki Łaby.
Jesteśmy tu tylko przejazdem w poszukiwaniu drogi na twierdze Königstein.
W miasteczku jest wejście piesze na twierdzę. Aby dostać się tam rowerami, wybraliśmy dłuższą trasę drogą asfaltową. Do przebycia mieliśmy około 4 km pod górę. Pod samą twierdzę można dojechać rowerami, pieszo, autokarami lub ciuchcią, która wozi turystów z dolnego parkingu.
Twierdza Königstein
Twierdza licząca sobie ponad 400 lat położona jest niedaleko miasteczka Königstein, jest wzniesiona na 247 metrów nad poziomem Łaby.
Na twierdzy znajduje się ponad 50 budowli otoczonych pięknymi zielonymi terenami.
Aby dostać się do twierdzy, dla osób na wózkach przygotowana jest specjalna winda. A dla pozostałych wejście piesze do samych bram twierdzy. Wejście kosztuje 12€ na osobę.
Pogoda miała być dziś w kratkę, na szczęście bardzo nas nie zmoczyło. Ruszamy dalej.
Bastei i Góry Połabskie
Góry Połabskie to pasmo górskie w Czechach i Niemczech, będące częścią Wyżyny Rudawskiej.
Bastei, czyli baszta formacje skalne, które są największą atrakcją turystyczną w Parku Narodowym Saskiej Szwajcarii w Górach Połabskich w Niemczech.
Z twierdzy do przejechania mieliśmy około 10 km, prawie całą drogę aż do samego miasteczka Rathen jechaliśmy przy rzece.
Aby dostać się do Rathen czekała nas przeprawa promem. Jest to bardzo krótka przeprawa, koszt jeden osoby i roweru w jedną stronę to 1,7€. Nasz bilet był tylko w jedną stronę, bo drogę powrotną mamy po drugiej stronie rzeki.
Krótkie oględziny miejsca i szukamy wejścia na Bastei. Dojechaliśmy rowerami pod wejście do amfiteatru, tam przypięliśmy rowery i ruszyliśmy szlakiem oznaczonym na Bastei.
Po drodze cały czas widoki zapierające dech w piersiach. Trasa jest prosta, mało wymagające podejście. Wchodzą tam całe rodziny z dziećmi.
Neurathen Castle to ruiny XIII-wiecznego zamku. To ostatni przystanek przed mostem Bastei.
Wejście kosztuje 2€ za osobę. Z zamku rozpościera się piękny widok na Góry Połabskie i oczywiście most Bastei.
O zamku po raz pierwszy wspomniano w 1755 r. Kiedyś był to największy zamek skalny w tym regionie. Do dziś zachowały się tylko wykute w skale pokoje, przejścia.
Bastei, czyli baszta. Formacja skalna, która jest największą atrakcją turystyczną w Parku Narodowym Saskiej Szwajcarii. I nic więcej o tym miejscu nie napiszę. Nie trzeba, sami zobaczcie.
Schodząc, odwiedzaliśmy jeszcze kilka punktów widokowych, między innymi ten, gdzie przepięknie widać rzekę Łabę oraz z daleka widoczna jest twierdza Königstein.
Po zejściu już do rowerów, postanowiliśmy przejechać się jeszcze kawałek w głąb parku.
Czas na obiad!
Dziś próbujemy tradycyjnych dań tego regionu, kiełbasa z wody z musztardą i białym chlebem oraz soljanka zupa, która pozostała po czasach NRD i żołnierzach radzieckich.
Dodatkowo znów przeczekamy lekki deszcz. Delektując się widokiem miasteczka Rathen.
Bad Schandau i kierunek pole namiotowe.
Drogę powrotną rozpoczynamy wzdłuż drugiego brzegu rzeki Łaby. Bardzo szybko szlak zaczynam prowadzić w górę, nie koniecznie był to szlak rowerowy.
Kolejny przystanek to Bad Schandau – miasto uzdrowisko balneologiczne. Jedną z atrakcji miasteczka jest Kirnitzschtalbahn zabytkowa linia tramwajowa, która wozi turystów z miasteczka do wodospadu Lichtenhainer Wasserfall.
Powoli kierujemy się w stronę kempingu.
Wybieramy drogę przez las, znów fajny podjazd. Wyjeżdżamy niedaleko Ostrau, tutaj już ścieżką rowerową przy Łabie kierujemy się na przeprawę promową do Krippen.
Nie wiedzieć czemu tutaj prom już w innej cenie, płacimy 5€ za dwie osoby i dwa rowery.
Zmieniamy brzeg rzeki, również ścieżką rowerową dojeżdżamy do samego kempingu. Po drodze jeszcze się zatrzymujemy i oglądamy za siebie, krajobraz nie pozwala o sobie dać zapomnieć.
Po drodze wstępujemy jeszcze na szybkie zakupy.
Oto przykładowe ceny z paragonu:
-Sałatka z kurczakiem lub suszonymi pomidorami i serem 1,79€,
-1kg jabłek 1,69€,
-1,5 litrowa butelka wody niegazowanej 0,19€ plus kaucja za butelkę 0,25€,
-isotonic butelka 1,19€ plus kaucja 0,25€,
-duża paczka chipsów Lay’s 0,99€
-piwo 0,5l od 0,69€ do 0,95€ plus oczywiście kaucja za każdą butelkę 0,08€
Czas odpocząć, aby nazajutrz móc zwiedzić Drezno.
Już wkrótce, wpis dotyczący drugiego dnia naszego Saksońskiego weekendu.
Podobał Wam się ten wpis, napiszcie komentarz, udostępnijcie znajomym, napiszcie czego Wam zabrakło i o co możemy ten tekst uzupełnić. Pozdrawiamy.
Zobacz film z pierwszego dnia naszej wycieczki